"Bo widzisz, synuś, piec to jakby dusza całego domu, całej chałupy. Stawia się go, jak chałupa już gotowa. Podobnie jak w skrzypeczkach, gdzie też na sam koniec duszę skrzaty ustawiają. I nie cieśle piece robią, ale zduni, wędrujący podobnie jak skrzaty i równie mało gadatliwi. Od pieca ciepło na izbę idzie, tak samo, jak u człeka. Kiedy dusza w nim siedzi, to z nią i życie, i ciepło. A kiedy uleci, to życia nie ma i chłód wieczny nadchodzi. I podobnie jest z domem. Dlatego nie można ognia zagasić, bo się dom wyziębi. I mało wiele roków przeminie, jak opuszczony i wyziębiony gnić zacznie, podobnie jak trup w ziemi. Dlatego piec jest najważniejszy z całego domu, bo bez niego to by nie chałupa, lecz ledwie nędzna szopa była.
Widzisz, jest w piecu dusza, tchnienie i życie. I jest też muzyka. Jak wieczorem siądziesz w cichości przy stole, a w palenisku ogień strzela, to już jest muzyka. I w rytm strzela i cicho swoją melodię śpiewa. Czasem zasyczy, czasem głośniej huknie. To prawdziwa muzyka jest, najdawniejsza. A cienie w żółtym świetle, co się zza drzwiczek dobywa, tańczą w jej rytm po ścianach. Nieraz to widziałeś, więc dłużej gadać nie muszę. Ale jest w tej muzyce nie tylko piękno, ale też i opowieść. Bo z piecowej muzyki wiele się możesz nauczyć i wiele wywiedzieć. Dlatego słuchaj jej pilnie, synuś, nie zaniedbuj tej muzyki, jak się w nowym domu pojawisz."
Wit Szostak "Poszarpane granie"

